trzy zdania wróżki zębuszki

4 październik 2009

W tym tym razem mama pomogła mi zrobić o wiele lepszy kostium, niż rok temu i będę o wiele lepszą wróżką zębuszką, niż ta głupia Judy i niech się wypcha ta głupia ropucha i mam takie śliczne białe skrzydełka z folii i wstążek i krepy i brokatu i tak fajnie szeleszczą jak biegam i mamusia mówiła, że na pewno wszystkie prawdziwe wróżki mają właśnie takie skrzydełka i ja takie też mam, bo jestem w tym roku prawdziwą wróżką i będę biegać i latać właśnie na tych skrzydełkach i wezmę różdżkę tą, co rok temu, bo jej nie trzeba poprawiać, bo jest już najśliczniejszą różdżką na świecie i błyszczy się i ma kolorowe gwiazdki i jak bym miała płyn do baniek, to by można z niej puszczać bańki i to by było super, bo bańki latają i są kolorowe i każda dobra wróżka bardzo lubi bańki i do tego mam białą sukienkę z wyciętymi gwiazdkami i ząbkami ze sreberek po białej czekoladzie, którą bardzo lubię, ale mamusia nie pozwala mi jeść za dużo, bo to nie zdrowo i nie można dużo i zęby się psują, a dobra wróżka musi być zdrowa i mieć zdrowe zęby też i te gwiazdki i ząbki z tych sreberek wyglądają ślicznie i ja wyglądam ślicznie w tej sukience, która jest najładniejszą sukienką na świecie i na pewno żadna inna wróżka zębuszka nie ma takiej super sukienki, a już na pewno ta brzydka i gruba Judy, która nigdy nie będzie taką super wróżką zębuszką, jak ja i na pewno nie ma tak ładnie powycinanych gwiazdek i ząbków, jak ja i najśliczniejsza jest z tego czapeczka, którą mamusia zrobiła mi z kolorowej tektury i kleju i lusterka i wstążki i paska i wygląda super, bo to jest czapka dla specjalnych wróżek, które mogą być też dentystami w wolnym czasie, kiedy nie są wróżkami zębuszkami i zrobić taką czapkę nie jest tak łatwo, jak dla zwykłej wróżki i wiem co mówię, bo pomagałam mamie robić i cieszę się, że mogę w wolnym czasie być dentystą, oprócz bycia wróżką, bo bardzo lubię dentystów, chociaż prawie nikt nie lubi i jak ja ich lubię, to znaczy, że jestem dzielna i odważna i nadaję się na prawdziwą wróżkę i mama się uśmiechała i śmiała się i mówiła, że będę wyglądać bardzo profesjonalnie i ja się pytałam co znaczy profesjonalnie i jak mamusia powiedziała, że to znaczy być super i wzbudzać szacunek, tym co się robi, to się ucieszyłam jeszcze bardziej i skakałam ze szczęścia, bo w końcu dzisiaj Halloween i będę ślicznie wyglądać jak wróżka i wzbudzać szacunek i będzie super!

I wcale nie było tak super i wcale mi się nie podobało i wcale się nie cieszę i już nie będę czekać na następne Halloween, bo nie chcę już nigdy więcej mieć Halloween i to wszystko przez ta głupią Judy, bo ona szła też z Lynsey i Lynsey powiedziała Judy, że Judy ma ładniejszy strój i lepiej wygląda i jest lepszą wróżką, niż ja, a Judy się zaczęła śmiać i śmiała się ze mnie i śmiała się z mojej ślicznej sukienki i śmiała się, że wyglądam brzydko, a sama jest brzydka, i śmiała się z mojej profesjonalnej czapki i krzyczały razem z Lynsey, że wyglądam jak kupa, a nie jak wróżka i że powinnam leżeć w śmietniku i śmierdzieć i brzydko wyglądać, a nie chodzić na Halloween i zbierać cukierki i być super i się świetnie bawić i wyglądać ślicznie i Marcy, z którą ja chodziłam po cukierki też się zaczęła śmiać i była przebrana gorzej niż ja, bo była przebrana za czerwonego kapturka i śmiały się wszystkie trzy, że mam brzydkie skrzydełka i takich skrzydełek nie ma żadna porządna wróżka, tylko wróżki, które całują się z Simonem z pierwszej ławki, a Simon jest brzydki i dziwnie mówi i zawsze długo się na mnie patrzy i ja go bardzo nie lubię i bardzo byłam zła na tą głupią Judy i Lynsey i Marcy i nie zaczęłam krzyczeć, bo mamusia mówiła, że tak nie można i że dobre dziewczynki i dobre wróżki nie krzyczą i nie płaczą na ulicy i nie wiedziałam co zrobić i pobiegłam do domu i zaczęłam troche płakać, ale nie dużo i nie głośno, i weszłam przez ogródek i przez wejście od kuchni i byłam bardzo cicho, żeby mamusia nie zobaczyła, że płaczę, żeby jej nie było przykro, i poszłam do swojego pokoju i szłam na paluszkach, żeby mamusia nie zobaczyła i nie była zła na mnie, że jestem złą wróżką, i jak przechodziłam obok drzwi do pokoju mamy, to były otwarte i widziałam jak mamusia siedzi na łóżku, a przed nią stoi jakiś pan i nie widziałam dużo, bo mi łzy ciekły i oczy mnie bolały, ale widziałam, że mamusia tam była i był jakiś pan i mamusia wyglądała, jak by nabrała powietrza i chciała nurkować i jak by zjadła za dużo białej czekolady, która jest niezdrowa i zęby się od niej psują, bo jej z ust ta czekolada wypadała, już pogryziona chyba, bo tak się lała i się błyszczała i tak właśnie wygląda biała czekolada, którą bardzo lubię, jak się ją pogryzie i wypadnie z buzi i leci po brodzie i spada na stół albo na podlogę i nie wiedziałam co zrobić i byłam bardzo cicho i nie chciałam, żeby mamusi było przykro, że jestem złą wróżką i płaczę, zamiast być super i poszłam na paluszkach do swojego pokoju i się położyłam i leżałam, aż nie usłyszałam, że ten pan wychodzi i wyszłam do mamusi i mamusia była zdziwiona, że tak szybko jestem i była zła, że jej nie powiedziałam, że już jestem i że tak weszłam po cichu i mnie uderzyła i mnie biła i ja zaczęłam płakać i ona krzyczała na mnie jeszcze trochę, ale też zaczęła płakać i mnie przytuliła i ja przestałam płakać i powiedziałam, że chciałam być tylko dobrą wróżką i mamusia powiedziała, że jestem najlepszą wróżką na świecie i dała mi kawałek ciasta i kakao i poszłyśmy wziąć kąpiel z bąbelkami i przebrałyśmy się w pidżamy i położyłyśmy się przed telewizorem i oglądałyśmy bajki do późna i mamusia powiedziała, że jest zmęczona i idzie spać i ja też muszę iść spać, bo grzeczne dziewczynki i super wróżki zawsze słuchają się mamy, kiedy trzeba iść spać i poszłam do siebie i się położyłam i mamusia dała mi buzi na dobranoc i zgasiła światło.

I ja jestem najlepszą wróżką na całym świecie, bo mi tak mamusia powiedziała i ja mamusi wierzę, chociaż czasami mnie bije i krzyczy na mnie i zjadła dużo białej czekolady od tego pana, którą ja bardzo lubię, ale zęby się po niej strasznie psują, i wiem to o czekoladzie, bo najlepsze wróżki wiedzą od czego się zęby psują, a ja do tego jeszcze jestem dentystą i wyglądam profesjonalnie i wzbudzam szacunek i bardzo mi się to podoba, bo lubię dentystów i lubię być super i dzięki temu jestem najlepszą wróżką zębuszką i jak mamusia zasnęła to poszłam do kuchni po strzykawkę i napełniłam płynem i on zabija zarazki i strasznie dziwnie pachnie, ale u dentysty zawsze dziwnie pachnie i też zabija zarazki, więc wszystko bylo dobrze i wzięłam taki haczyk, którym dentysta zawsze sprawdza, czy masz dziury, tylko większy, i dziadka do orzechów ze stołu i moją czapkę z pokoju i poszłam do mamusi i mamusia spała i chrapała i jak miała otwarte usta, to jej koło języka zastrzyk zrobiłam zupełnie jak dentysta przed robieniem ważnych rzeczy z zębami i mamusia się obudziła i mnie zrzuciła i wstała i zaczęła krzyczeć i upadła na ziemię i się ruszała bardzo podobnie, jak te wszystkie dzieci u dentysty, które nie chcą siedzieć na fotelu, tylko z niego zejść i trzeba je z powrotem wsadzać i one z powrotem tak się ruszają i mamusia tak robiła i ja ją zaczęłam głaskać i mówić, że dentystów nie trzeba się bać i nie będzie bolało i mamusia przestała się ruszać i przestała krzyczeć i leżała spokojnie z otwartą buzią i otwartymi oczyma i ja powiedziałam, że będzie ze mnie dumna, bo jestem najlepszą wróżką zębuszką i dentystą i wyglądam profesjonalnie i super i zaraz jej pomogę naprawić te wszystkie zęby, które sobie zepsuła przez tą białą czekoladę od tamtego pana i bardzo ją te zęby bolały i przez to była zła i musiała na mnie krzyczeć i mnie bić i ja jej teraz pomogę, żeby już zawsze mnie tylko kochała.


Zabijcie mnie umieram

9 sierpień 2009

Dzień któryś z kolei lepkiej duchoty

Miasto niczym inkubator lecz życie

Ucina jak drzemkę w spiekoty

Słońca prażącym zenicie

_

Pijaczek co wsiada do bimby na haju

Życząc dzień dobry do zobaczenia

Bo chamstwa nie znosi

_

Spocona tłuszcza o mesjasza prosi

Jadąc w próżni tego pieprzonego tramwaju


Pociąg z szynką

27 lipiec 2009

W pociągu je się z nudów. Nie trzeba być głodnym, ale jeść trzeba (by żyć – banał). W pociągu, przegryzając kanapkę z serem napakowaną serem – koniecznie żółtym i tłustym – szynką pachnącą dymem i obietnicą sytości i sałatą kładziemy jeszcze sekundy, godziny. Wiele z nich pełnych jest słów których nie wypowiedzielibyśmy z lenistwa – bo nudzić się jest sztuką wysiłkowania bezproduktywnego. Niewypowiedzianych bo mieliśmy pełne usta. Pełne po brzegi rytmicznego taktak taktak taktak, w którym rozmywa się jakakolwiek chęć działania. Pozostaje usypiające gapienie się na trawę jeziora góry fabrykę. To nieprawda, że owiec liczenie jest metodą na bezsenność.

Na bezsenność najlepiej wsiąść do pociągu. Samemu – chociaż to nieważne, bo w pociągu zawsze jest się samym, inni ludzie przestają w pociągu trwać – i usiąść przy oknie. Najlepiej już otwartym, albo na stałe przyspawanym niemocą (żeby przypadkiem nie drgnęło, nie poruszyło się kiedy będziemy się przezeń gapić). Wtedy będziemy wlepiać wzrok w świat biegnący na zewnątrz. I tylko tam. W wagonie jest spokój. Wagon się nie zmienia, zawsze jest taki sam. Odrapany stolik jest taki sam. Rozeta z plastikwoego worka wyrastająca dumnie na firmamencie kosza na śmieci nigdy się nie zmieni. Dziwaczna tapicerka też taka sama. Zawsze.

Oczy to widzą i się przyzwyczajają. Potem widzą trwaę jeziora góry fabrykę i głupieją. Jedno patrzy i się przyzwyczaja. Drugie rozrywane jest zmiennością, która się – o cholera! – nie zmienia. Dlatego się je i zapomina. O tym, że się pamiętało.

Człowiek odpływa, ciało zapada w błogi sen.

Dlatego się je, żeby skrócić godziny, urżnąć im łebki. Żeby były krótsze.